Mężczyźni mają chyba zbyt proste życie, skoro projektantki wymyślają dla nich coraz to nowsze udziwnienia. Po męskich spódnicach, które nie spotkały się ze zbyt dużą sympatią i zainteresowaniem, przyszedł czas na męskie torebki. Nie, nie nesesery, czy klasyczne torby przerzucane przez ramię, które wielu mężczyzn nosi. Torebki do złudzenia przypominające kobiece. Nie zakłada się ich na ramię, ale nosi w ręce. Są bardzo eleganckie, szykowne, żeby nie rzec – metroseksualne. Mężczyźni, dowiedziawszy się o tym pomyśle, zapewne roześmiali się głośno. Ale nie wszyscy. Dzisiaj na ulicy spotkać można mężczyzn, dzierżących w dłoniach właśnie ten ekskluzywny pomysł projektantów. I teraz pytanie : gdzie kończy się moda, a zaczyna przesada? A przede wszystkim – dlaczego projektanci starają się kreować mężczyzn na coraz bardziej niemęskich i zniewieściałych? Opinie na temat męskich torebek są różne, ale najczęściej negatywne. I rzeczywiście, widząc mężczyznę z taką torebką, zastanawiamy się, czy to jego, czy też może odciąża swoją dziewczynę, nosząc jej torebkę w ręce? Ten gadżet zapewne nie jest odpowiedni dla wszystkich – trudno sobie wyobrazić mężczyznę w dresie, który przemierza miasto z takim „cackiem”. To raczej coś, dla mężczyzn, którzy dbają (czasem przesadnie) o swój wygląd- garnitur, modne okulary, wypucowane buty i spodnie w kant. Trudno się oprzeć wrażeniu, że męska torba, to tylko zwykły lans. Każda kobieta wie, że noszenie torebki nie jest zbyt wygodne. Może jednak dobrze, że i mężczyznom trafił się jakiś kąsek- na ogół są oni pomijani przez projektantów, którzy nie proponują niczego szczególnie ciekawego dla nich, tylko ciągle to samo. A jeśli nie to samo, to odzież i dodatki całkowicie ekscentryczne. Warto potraktować owe torebki z przymrużeniem oka i nie oczekiwać od nich zbyt wiele. To produkt dla wybranych, nie dla mas. Miejmy jednak nadzieję, że mężczyźni mają swoje własne zdanie i wiedzą, czy taka torebka jest dla nich odpowiednia, czy będzie wyglądać w ich rękach po prostu.. głupio?
Tipsy to technika na stylizację i przedłużanie płytki paznokcia. Nie trzeba chyba tłumaczyć, czym jest tips, wystarczy spojrzeć na paznokcie większości kobiet. Kiedyś były nowością i raczej podchodzono do tej kwestii z dużym zdziwieniem i niechęcią, ale kiedy już udało się przekonać kobiety, że to jest to, czego potrzebują, nastąpiła prawdziwa eksplozja na tę modę ozdabiania swojego ciała. Zdaniem niektórych kobiet jest to rzecz wspaniała i nieważne są dla nich konsekwencje noszenia takich paznokci, które wiążą się ze zniszczeniem paznokcia, podczas zrywania takiej ozdoby. Długotrwałe noszenie tipsów bardzo mocno wpływa na rozdwajanie się paznokci oraz ich łamliwość. Nie jest to także zabieg tani, bo na ogół kosztuje około 70 złotych, nie wliczając w to wszystkich dodatków. A są to rozmaite kształty, wzory namalowane na nowym paznokciu, a nawet kryształki, brylanty i cekiny. Być może niektóre z takich fantazji wyglądają naprawdę ciekawie, estetycznie i ładnie, ale to, co dzieje się z naszym prawdziwym paznokciem jest prawdziwą zbrodnią! Nie istnieje nieinwazyjna metoda pozbywania się tipsów, ponieważ już podczas zakładania tipsów należy spiłować płytkę paznokcia do tego stopnia, że będzie chropowata i nakładanie tipsa będzie łatwe. Wiele salonów oferujących tę usługę zapewnia, że pozbywanie się sztucznych paznokci nie zaszkodzi naszym własnym, ale jest to nieprawda- nawet „najlepsza” metoda na pozbycie się tipsa jest niezdrowa dla paznokci, gdyż polega na moczeniu dłoni w zwykłym acetonie. Dlatego najlepiej poczekać, aż tipsy odrosną do tego stopnia, że będzie je można ściąć, a nowa płytka będzie zdrowa. Mało kobiet ma cierpliwość, by na to czekać i decyduje się na wypełnienie tipsa, czyli nałożenie warstwy wypełniającej na odrastającą płytkę. Jednak kobiety decydują się na tę stylizację, często dlatego, że swoje paznokcie uważają za brzydkie- zapominając o tym, że po zrezygnowaniu z tipsa będą wyglądać jeszcze gorzej i zainwestują sporo pieniędzy na ich regenerację.
Co by nie mówić o polskich kobietach – potrafią dobrze się ubierać i prezentować swoją kobiecość. Dobrze dobrane ubrania i ładny makijaż potrafią uczynić z Kopciuszka królową imprezy, duszą towarzystwa. Niestety nie można powiedzieć tego o wszystkich kobietach, które chęć wybicia się z szarych szeregów biorą bardzo do siebie. Za mocno. Przez co zawsze oglądamy się za dziewczynami, które chodzą w szpilkach do nieba, mocnym makijażu i rażąco różowych fatałaszkach. Nie oglądamy się za nimi dlatego, że wyglądają ładnie, ale dlatego, że trudno nam uwierzyć w to, że można osiągnąć taki poziom kiczowatości. Są tak wypielęgnowane, jakby wyszły wprost z fabryki porcelanowych laleczek. Ciekawe, jak wyglądałyby, gdyby nie kolorowe gazety, telewizja i gwiazdy kina? Nie trudno zgadnąć- zwyczajnie. Takim kobietom powinno się odciąć dostęp do wszystkich źródeł kiczu. Bo czytają te wszystkie rady na temat make-upu, fryzur i super modnych ciuchów, ale nie potrafią umiejętnie wybrać tego, co pasuje do nich najbardziej, tylko biorą wszystko bez namysłu. Kupują to wszystko i nakładają na siebie ten cały kicz- futerko w cętki, kultowe białe kozaczki, spodnie z modnymi dziurami.. a ich twarz aż świeci od opalenizny. Widząc takie kobiety, przestajemy widzieć kobietę, a widzimy tylko substytut. I staramy się wierzyć, że wybierają się właśnie na bal przebierańców, ale niestety.. prawdopodobnie wybierają się na kolejne zakupy. Czasem wybierają się na nie za granicę, by zdobyć jak „najlepsze” ubrania, buty, torebki. Chcą być Dodą, Gosią Andrzejewicz. Nie chcą być Jolą Rutowicz, ale bliżej im do niej niż do księżniczki, choć właśnie tak chciałyby być postrzegane. Łatwo je dostrzec w tłumie, ale trudno jest nawiązać z nimi ciekawą rozmowę, chyba, że tyczy się ona najnowszych trendów. Oto, jakie pranie mózgu jest w stanie zafundować nam rzeczywistość kipiąca od tandety. Ale każdy ma wybór- odrzucić tę tandetę, bądź stać się jej częścią. Często nie dostrzegamy, że chcąc nie chcąc, wybieramy tę drugą opcję.
Chociaż lato dobiega już końca, niektórzy dopiero teraz wybierają się na upragniony urlop. Raczej za granicę, bo polskie słońce przestaje dopisywać, a coraz częściej chowa się za chmurami. Owszem, cieszymy się z wyjazdu, nareszcie odpoczniemy od biura, problemów i szarej codzienności. Mamy już wszystko zaplanowane i dopięte na ostatni guzik, niedługo czeka nas jeszcze pakowanie walizek, niezbędne zakupy i można udać się na wakacje marzeń. Trudno jednak mówić o udanych wakacjach, kiedy nasza głowa zaprzątnięta jest jeszcze przez jedno zmartwienie. „Nie będę pływać! Nie pokażę się w bikini! Jestem za gruba, a miałam tyle czasu, żeby zrzucić zbędne kilogramy..”- ta myśl od rana do nocy chodzi nam po głowie. Tam myśli większość kobiet. Sami, kiedy widzimy na plaży nieco grubszą kobietę, zdarza nam się, że na dłużej zawieszamy na niej wzrok zastanawiając się, czy się nie wstydzi. Takim kobietom należą się szczere gratulacje, a nie pogarda- to cudowne cieszyć się własnym ciałem, nie przejmując się jego defektami! Tymczasem wiele kobiet, nawet tych bardzo szczupłych zastanawia się, co pomyślą ludzie widząc ich cellulit na nogach i wystający lekko brzuch. I zamiast opalać się beztrosko pod palmą, siedzą w cieniu w kompletnym ubiorze zazdroszcząc ludziom pływającym w krystalicznie czystej wodzie i cieszącym się słońcem i zabawą. Nie warto zamykać się w sobie! Nikt nie jest idealny! Można jednak sprawić, że będziemy czuć się lepiej, kiedy dobierzemy bikini odpowiednio do naszej budowy ciała i proporcji sylwetki. Dzisiaj sklepy z bielizną proponują nam tak wiele rozwiązań, że trudno wybrzydzać. Kostiumy szyte są w ten sposób, by maskować to, co chcemy zamaskować, a uwydatnić zalety naszego ciała. Trzeba tylko przełamać się i cieszyć się tym wspaniałym okresem jakim są wakacje. Zimą będziemy pluć sobie w brodę, że miałyśmy okazję spędzić błogie dni w blasku słońce, a dzisiaj jedyny blask, który mamy do dyspozycji to ogień w kominku, bo znowu przyszła zima… Bądźmy zatem dumni ze swojego ciała!
Czym jest styl vintage? Pewnie niejednokrotnie słyszeliśmy to słowo, zastanawiając się, co może ono oznaczać. Istnieje w świecie mody od niedawna i polega na łączeniu stylów z wielu epok, „vintage” są zazwyczaj ubrania mające przynajmniej 25 lat, których świetność przenosi się na obecne czasy. Ten styl ubierania może wydać się szokujący i mamy wrażenie, że osoby reprezentujące go są dziwne, ale dzieje się tak z tego powodu, że w Polsce raczej niewiele osób decyduje się na taki rodzaj ubioru. Chociaż wcale nie trzeba tym szokować, można po prostu przeszperać szafę swojej mamy lub babci w poszukiwaniu starych ubrań i dodatków, a na pewno odnajdą swoje zastosowanie w teraźniejszości. Więc mówiąc prościej : vintage jest coś, co jest stare, bądź wygląda na takie, stylizowane na takie. Trzeba być jednak bardzo ostrożną, bo łatwo pomylić coś, co jest vintage od czegoś, co jest zjedzone przez mole i po prostu stare. Mimo że w Polsce ten styl nie ma jeszcze tak wielu sympatyków, projektanci wciąż starają się powiększać tę liczbę, proponując nam kolekcje w tym stylu, a także tworząc internetowe butiki zajmujące się tworzeniem, przerabianiem i odnawianiem starych rzeczy po to, by służyły nam dzisiaj. Kwestia „vintage” przypominać może trochę modę na „emo”, ponieważ również nierzadko jest obiektem kpin i ironizowania innych na temat tego kontrowersyjnego stylu ubierania się. Może właśnie z powodu tych częstych pomyłek- nie myślmy sobie zatem, że zakładając babciny sweter jesteśmy vintage i możemy spokojnie wyjść na ulicę, myśląc sobie, że taka jest dzisiejsza moda. Moda vintage wymaga raczej dużej cierpliwości i sprytu, bo jak już zostało wspomniane, granica między vintage a zwykłymi starociami jest bardzo cieniutka. Nie odstrasza to fanów mody, dla których najważniejsze jest uwypuklanie swojej indywidualności i nonszalancji i wcale nie przeszkadzają im kpiny na ten temat ze strony innych. Warto wiedzieć, że dzięki temu prądowi w modzie, został on przeniesiony także na kwestię projektowania wnętrz.